DANIA 2014 – WSTĘP

Powiększ obraz
Gdzieś za Antwerpią
Gdzieś za Antwerpią

Będąc na Bornholmie w 2013 roku, chłonąc jak gąbka jego fantastyczną atmosferę już wiedzieliśmy, że w następnym roku odwiedzimy Danie. Pomysłów na wyprawę było kilka. Zdecydowaliśmy się na przejażdżkę po wyspach duńskich. Trochę natchnął mnie opis takiej wyprawy znaleziony w necie. I to jest to czego ja osobiście oczekuje od opisów wypraw. I tak pojadę inną trasą, trafię na inny camping, zjem coś i gdzie indziej ale zaczerpnięcie pomysłu, przeczytanie kilku cennych wskazówek jest dla mnie bardzo ważne.

Przygotowania:

  • opracowałem szkic trasy na podstawie map Googla. To fajne rozwiązanie bo … po ich odległościach wieje optymizmem. Rzeczywistość później jest brutalna ale trzeba sobie radzić…. Poza tym stwierdziłem – jakoś to będzie, damy radę. Niezbyt wgłębiałem się w dzienne przebiegi i inne przemyślenia dotyczące wyjazdu. I tak podczas przejazdu będę musiał to na bieżąco weryfikować. Zresztą do tej pory nie za bardzo przykładam się do przygotowania trasy. Chyba mam wewnętrzny wstręt przed takim planowaniem ponieważ już raz z planistą przemierzałem trasę Nysa łużycka – Odra i codziennej realizacji założonych wcześniej zadań miałem po dziurki w nosie (sory Staszek)
  • uzupełnienie sprzętu – musiałem kupić nowy namiot, który miał być: duży, lekki i odporny na zniszczenia (wybór padł na Coleman Caucasus 3 – osobiście polecam – sprawdza sie do dzisiaj). Zakupiłem sakwy rowerowe Crosso. Są wodoodporne, toporne ale są DUŻE!!! Służą do dzisiaj i jak na razie mam o nich dobre zdanie.
  • kupiłem mapę samochodową! Danii. Na miejscu zaplanowałem zakup mapy rowerowej Danii (udało się w Kopenhadze) oraz liczyłem na miejscowe IT (też to był dobry pomysł)
  • zastanowiłem się chwilkę jak dotrzeć do Danii
  • kupiłem duńskie korony w chyba 7 jeleniogórskich kantorach 🙂 Zakup koron to efekt szybkiego wyjazdu na Bornholm. Denerwowało mnie cały czas, że płaciłem w euro po jakimś kursie, wydawali mi w koronach i tak na prawdę nie miałem wiedzy ile to wszystko kosztuje. Bez przesady – miałem ale mnie to wkurzało bo było wbrew moim zasadom – posługuje się lokalną walutą. W Kopenhadze okazało się jakie to jest cenne, kiedy na campingu poznany warszawiak wściekły był, że w kantorach duńskich płacił ponad 10% prowizje za wymianę z euro na korony. Po powrocie do domu pozostałe korony sprzedałem. Straciłem 5 gr na koronie 🙂
  • zabrałem ze sobą kartę leczenia europejskiego ale dodatkowo wykupiłem ubezpieczenie zdrowotne dla nas

DENMARK-Gedser(Falster) – Klintholm Havn (Moon)-Kopenhaga (Zelandia) – Helsingor- Roskilde – Svenstrup – Nyborg (Fionia) – Odense – Svenborg – Tasinge – Rudkobing (Langeland) – Nakskov (Lolland) – Nykobing – Gedser(Falster)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *